Horzelica – Kotarz w gratisie Hala Jaworowa

Posted on

28 listopada 2020 wybrałem się z Franią na wędrówkę po brenneńskich szczytach wchodzących do korony Beskidu Śląskiego, w dodatku był to pierwszy opad śniegu zimy 2020/2021. Planowana trasa tutaj.

No to w drogę

Samochód zaparkowaliśmy na parkingu za kościołem w Brennej. Po zebraniu wszystkich rzeczy ruszyliśmy w kierunku rzeki.

Po przejściu Brennicy ruszyliśmy zielonym szlakiem. Na początek wzdłuż zabudowań.

Chwilę spaceru przez wąwóz.

I dochodzimy do nartostrady wyciągu.

Chwila odpoczynku bo podejście pod wyciąg zielonym szlakiem nie jest może jakoś strome, jednak my na podejściach lubimy sobie narzucić ambitniejsze tempo 🙂

Po odpoczynku ruszyliśmy dalej zielonym szlakiem w kierunku Starego Gronia.

Po ok 20 minutach marszu (od startu) docieramy do skrzyżowania szlaków (czarnego i zielonego) i od tego momentu idziemy dwoma 😀

W końcu docieramy do ostatniego podejścia przed Horzelicą.

Po ok 15 minutach (od skrzyżowania) docieramy do naszego pierwszego obowiązkowego punktu, czyli Stary Groń – Horzelica. Udokumentowanie „zdobycia” szczytu i ruszamy dalej.

Z Horzelicy kierowaliśmy się nadal zielono – czarnym szlakiem w kierunku Starego Gronia.

Szlak biegnie raz w górę raz w dół jednak bez żadnych trudności. Nie ma jakiś trudnych podejść i spadów 😀

Po kolejnych 15 min marszu docieramy do Starego Gronia. Warunki panujące w tym dniu zniechęcały na wyjście na wieżę widokową dlatego też sobie ją odpuściliśmy.

Chwila przerwy i ruszamy dalej w kierunku Grabowej czarnym szlakiem.

Szlak biegnie delikatnie w dół.

Po około 30 minutach bardzo spokojnego marszu i zabawy na śniegu docieramy pod Grabową Chatę. Szybkie zdjęcie na polanie przed Chatą i ruszamy dalej.

Odrobina wspinaczki przez las.

Na szczęcie wspinanie nie jest problematyczne i trudne.

Docieramy do Grabowej skąd mamy trzy opcje: wracamy tą samą trasą, idziemy w lewo w kierunku Kotarza albo w prawo w kierunku Białego Krzyża. W tym miejscu mamy bliżej do Szczyrku niż z powrotem do Brennej 😀

Krótka przerwa i ruszamy w kierunku naszego ostatniego punktu wycieczki, czyli w kierunku Kotarza.

Szlak stosunkowo łatwy, czasem krótkie zejście, czasem podejście ale bez żadnego problemu pokonujemy kolejne kilometry. I docieramy na polanę pod Kotarzem gdzie Frania postanowiła się na chwilę schować 😀

Po zabawie w chowanego ruszamy dalej by po kilku minutach dotrzeć do szczytu Kotarza.

Obowiązkowe zdjęcie i zaczynamy zejście.

Po kilku kilku minutach docieramy do Hali Jaworowej i magicznej polany, która za niedługo może zostać zrównana z ziemią :/ Robimy krótką sesję i ruszamy w drogę powrotną tym razem niebieskim szlakiem w kierunku Brennej Hołcyny.

Początkowo szlak biegnie spokojnie w dół szeroką drogą.

Aby po kilkunastu minutach szybszego marszu zmienić się w węższy klimatyczny las.

Aż do pierwszych zabudowań w Hołcynie skąd schodzimy już do auta asfaltową drogą.

Podsumowanie

Cała wycieczka zajęła nam prawie 4 godziny, szacowany czas według map-turystycznych to 5h więc nasze tempo nie było najgorsze mimo naszych przerw 🙂

Co do samej trasy to nie należy ona do jakiś trudnych. Jedynie podejście z centrum do Horzelicy może zmęczyć. Trasę na pewno pokonamy jeszcze raz przy lepszych warunkach pogodowych.

W gratisie Hala Jaworowa 🙂

Z racji, że podczas naszej wędrówki pogoda nie pozwalała uświadczyć nam magii tego miejsca postanowiliśmy razem z Piotrkiem z Wysokiej Kadencji wybrać się na zachód słońca. Dosłownie 4 dni różnicy a klimat zupełnie inny 😀 Samochody zaparkowaliśmy na samym końcu Brennej – Leśnicy (przed zakazem wjazdu w osiedle) i ruszyliśmy do góry niebieskim szlakiem. Po kilkudziesięciu minutach docieramy na Halę Jaworową i ustawiamy sprzęt do uwiecznienia zachodu 😀 Może sam zachód nie był najlepszym jaki przeżyliśmy dotychczas ale golden hour zrobił mega robotę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *