Szyndzielnia

Posted on

3 listopada 2019 wybraliśmy się pełnym składem na Szyndzielnię. Górę, którą odwiedziłem już kilkanaście razy i planowaliśmy odwiedzić ją w pełnym składzie już od jakiegoś czasu. Daria i Frania jeszcze nigdy jej nie „zdobyły”, czyli był to ich „pierwszy raz” 😀 Prognozy były obiecujące ale jak to bywa z prognozami nie zawsze się sprawdzają. Miało być słonecznie a było pochmurnie i wiał halny 🙂

No to w drogę

Standardowo naszą trasę wycieczki możecie zobacz tutaj. Wędrówkę zaczynamy na parkingu pod halą Pod Dębowcem. Skąd wyruszamy w kierunku ronda gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Od ronda już czerwonym szlakiem w kierunku Szyndzielni. Po kilkunastu minutach bardzo spokojnego marszu docieramy do schroniska PTTK Dębowiec. Chwile przerwy i ruszamy dalej.

„Trochę tych liści spadło”

Od schroniska, dalej idziemy czerwonym szlakiem. Jest to szeroka ubita droga. Po kilkudziesięciu minutach marszu docieramy na szczyt Szyndzielni. Frania jak to ma już w swojej naturze : po „zdobyciu” szczytu musi poszaleć 🙂

„Idealny rozmiar patyka dla mnie”
„To jest moje!!!”
Panorama ze szczytu.

Na szczycie pogoda jeszcze bardziej dawała się we znaki, dlatego też nie spędziliśmy tam dużo czasu. Zabawa jak i sesja zdjęciowa trwały dosłownie chwilę. Jeszcze szybki marsz pod schronisko PTTK Szyndzielnia. Obowiązkowe zdjęcie i ruszamy w drogę powrotną, którą lekko zmodyfikowaliśmy.

Schronisko PTTK na Szyndzielni.

Od schroniska kierowaliśmy się w stronę kolejki linowej na Szyndzielni. Następnie w stronę „Dziabara”, czyli trasy rowerowej. Początek trasy jest na tzw Saharze, z której mamy bardzo ładną panoramę Bielska.

„Tam on pojechał??”
Panorama z „Dziabara”.
„Gdzie jest nasz dom??”

Obowiązkowe zdjęcia, zamienienie kilku zdań z spotkanym znajomym rowerzystą i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zrobiliśmy sobie kawałek przełaju 🙂

Las na Szyndzielni.

Po kilku minutach przedzierania się przez las dochodzimy do zielonego szlaku, którym idziemy dosłownie kilkaset metrów do czerwonego szlaku. Na sam dół już kontynuowaliśmy wędrówkę czerwonym. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do samochodu.

Podsumowanie

Wychodzenie na Szyndzielnię czerwonym szlakiem moim zdaniem jest najłatwiejszą opcją zdobycia tego szczytu. Oczywiście nie liczę kolejki linowej 😀 Sam szlak biegnie szeroką ubita drogą, gdzie nie trzeba jakiegoś super specjalistycznego obuwia. Wystarczą dobre wygodne buty. Trasa biegnie stopniowo w górę. Moim zdaniem osoby słabo aktywne bez problemu sobie z nią poradzą.

Podsumowanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *