Barania Góra

Posted on

18 listopada 2020 roku wybrałem się z Franią na Baranią Górę. Planowaną trasę klasycznie możecie zobaczyć tutaj.

No to w drogę

Początek naszej wędrówki rozpoczęliśmy na przed ostatnim zakręcie przed Fajkówką w Kamesznicy. Skąd doszliśmy do zielonego szlaku.

Przeprawa przez strumyk i wbijamy na chwilę w las.

Kilka minut delikatnej wspinaczki i docieramy do Fajkówki. Następnie odbijamy w prawo na czarny szlak biegnący na Baranią Górę.

Szlak nie należy do jakiś wybitnie trudnych. Szeroka droga momentami z luźnymi kamieniami. Jak to bywa jesienią na dolnej części szlaku zalegała duża ilość liści.

Po kilkunastu minutach marszu i szukania przyczepności (luźne kamienie i dużo liści) szlak robi się dużo bardziej przyjazny jeżeli chodzi o podłoże.

Po kolejnych kilkuset metrach marszu robi się jeszcze bardziej przyjemnie. Kamienie w zupełności znikają 🙂 W dodatku zaczyna się robić klimatycznie 🙂

Chwila przerwy przy grobach i ruszamy dalej do góry.

Ale żeby nie było zbyt pięknie po kilkunastu minutach marszu czarnym szlakiem docieramy do zakrętu a za nim kilkadziesiąt metrów pokonywania „telewizorów” 😀

Na szczęście im wyżej tym mniej dużych kamieni. Jednak mgła/chmury dają się bardziej we znaki. Momentami widoczność jest na kilka metrów do przodu.

Po kilkunastu może kilkudziesięciu minutach marszu na „czuja” docieramy do granicy rezerwatu Barania Góra skąd zaczynamy „atak szczytowy” 😀

Po chwili marszu we mgle docieramy do celu.

Obowiązkowe udokumentowanie „zdobycia” szczytu.

Oraz wejście na punkt widokowy, z którego nie było zupełni nic widać 😀

I ruszamy w drogę powrotną tą samą trasą 🙂

No prawie. W pewnym momencie zamiast wracać szlakiem odbijamy na szeroką drogę (chwilę za grobami). Samą końcówkę też postanowiłem sobie urozmaicić i odbijamy przez Fajkówką w lewo. Nie był to jednak najlepszy pomysł 😀 Ścieżka widoczna na mapach okazała się zarośnięta drużką a samą końcówkę pokonywaliśmy idąc strumykiem, który na początku wycieczki pokonywaliśmy 😀

Podsumowanie

Podsumowywując cała wędrówka zajęła nam prawie 3h z przerwami. Niestety nie było nam dane podziwianie widoków z Baraniej Góry ale przynajmniej mamy powód by tam wrócić 🙂 W dodatku była to najbardziej klimatyczna wędrówka do tego momentu 😀

Co do trasy to nie należy do jakiś specjalnie trudnych. Mamy bardzo ujednolicone wspinanie. Krótka wspinaczka by potem iść dłuższy kawałek prawie po płaskim i tak w kółko 😀 Szlak jest cały czas szeroką drogą (oprócz samego początku) więc nie ma problemu z mijaniem się czy coś. Na pewno „zrobimy” sobie ją jeszcze raz w tym roku.

Należy pamiętać na Babią Górę nie możemy iść od strony Wisły (przez Przysłop) bo szlak biegnie przez rezerwat przyrody czyli jest odgórny zakaz wstępu z psem. Inną opcją zdobycia Baraniej Góry z psem jest wejście od strony Węgierskiej Górki, Szczyrku, Lipowej, Wisły Cieńków (żółtym szlakiem). Jednak to są wycieczki na cały dzień, bo trasy spokojnie mają 20km+ 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *